ktoś był na drodze ale nie ma ciała

ona niby góra chciała żeby się zdobyć na nią, jemu właściwie nie o nią,  tylko żeby zamiast się wspinać przerosnąć i obejść się bez niej dookoła góry
dopiero później i tak pod spód i ze środka z nią wyjść na równinę wtedy skoro stamtąd przyszli osobno, ona z wężem, on z lirą przez jak nagi piszczel horyzont
rozbielił się atomowo
niczyja dłoń bo przecież nie jej
a i nie tego chłopca  co prowadził bo zniknął
już nawet lira znów
nawet dysharmonia
poprzesuwał piksele w świcie
nie ma żadnego ponad
można wspiąć się na drzewo
na drewniany krzyż w polu
na stację przekaźnikową
nic nie rozszarpie tylko rozmiażdży
przelot między
ti r
a
m
.