obejrzawszy się poza siebie 
spostrzegł barana uwikłanego
rogami w zarośla
Rdz 22,13

składam się jak krzesło
                       jak do modlitwy
                      do poduszki głowa do snu
                                           do bólu

składam się jak ręce
                      kolana
                      jak w ofierze
                                 kostkę
                            do zerwania mięśni

dobrze się składa,  że przyszedłeś
składam się w papier do pakowania
                                        do origami żurawi

ATHANASIA

1.
dopóki myślimy
śmierć to tylko łuna pożaru

nasze truchła rozmawiają
jedzą i kupują w sklepie

już nadpalone
zostawiają po sobie
czarne plamy sadzy

poruszamy się w powietrzu 
jak w ziemi
jak dżdżownice
połykamy grudki przestrzeni
i wydalamy
przetrawione miejsca
bez uzasadnień
i bez form

2.
to będzie dżdżysty dzień
albo wilgotna od rozkładu noc

wyjdziemy na powierzchnię 
w deszczu meteorytów
i zamieszkamy w kałuży
razem z aniołami

bóg powróci na ziemię 
i zamieni nasz wszystkich
w tańczące jednokomórkowce


kosz z sitowia

kiedy umrę
i pochowacie mnie
na łące
zbudujcie nade mną
szałas
żebym miała gdzie
mieszkać

kiedy będziecie wracali
do miasta
niech się skrzy asfalt odbity
w białym słońcu

niech powrót wasz
będzie ostateczny

wtedy

przestanę powtarzać
wasze imiona

ciche włókno gruntu




Świerk - czarny cień
zatrzymał w biegu kangura
- przesmyk światła między chmurami

z płuc przedmuchana stężałym oddechem
zadawniona wypowiedź proszalna
znalazła posłańca niebios


maszyna do pisania

rozpsute czcionki
stykają się leżeniem

o psie
     który biegnie
     i nie zna słowa biegać

o łapach
     które piszą
     śladami rytm historii myśliwych

i o oczach
     które ślepe
     nie są dziełem Boga
     który stworzył ludzi

nieznacznie drżąc
pocierają się o siebie
chroboczą spacje i marginesy
czcionki
wybrzękują poza okładki

pogromy

podpalili gniazda niedługo
zasypią wszystkie nory
ziemia przestanie oddychać

trupi szybowiec nad miastem
określa granice przestrzeni

poroniony świt został spopielony

sowie rozpostarcie ramion
pustymi w środku kośćmi
przykrywa pierzchanie
palenie pieżyn i pieżei
między komorami
serca