nie wiem, cokolwiek

nie powiem pierdol się, to niehumanitarne

--------------------



PIERWSZY ŚNIEG ALBO NIE MA CIĘ DZIŚ BARDZIEJ NIŻ ZAWSZE

żeby nie bolało

powtarzam to jak mantrę
przykładając miękkie okłady z dymu do ust

obserwuję latarnie
ludzi w kawiarni
rozmawiają śmieją się tańczą
świecą


żeby nie bolało

modlę się na chodniku do boga,
tego, który rozpala skałę w szczelinach między płytami

nie odpowiada

odwracam się od szyby
i widzę drzewa białe
i mokry asfalt

grudzień

======================================================================
1
wyszedłeś dopiero przed chwilą,
widziałeś moje usta spuchnięte całe po tym,
jak mówiłeś do mojego ciała?

ja widziałam ciebie,
jak przekręcałeś klucz w zamku
i wychodziłeś polować na smoki
jeszcze jako chłopiec

mówieś, że nie wrócisz

pod poduszką zostawiałeś
wtedy swoje miękkie szepty
wiją się teraz, pętają nogi
łóżka, nie zakwitają
jak bluszcz zieleniąc się tylko
pozbawione nadawcy i adresata

Jęczenie strun światła
poruszanych mokrym śniegiem
pamiętasz?

2
leżenie śniegu
na światła czystej poświacie

pamiętam

pamiętam ciało
nie mięso, którym jesteś

łagodną topografię pleców
kosmiczny bas upewniający mnie, że jesteś

3
już wstałaś?
patrz, wracam.

napieram na drzwi klatki,
brak ci tchu

niosę gotowe
świerze skóry i mięso

ze swoich kości zrobię tobie naszyjnik

-----------------------------

MA PANI KSIAŻKI O bOGU A NIE MA PANI POEZJI?
WARSZAWA

ściana ciemna
ażurowa powszechną elektrycznością

duch dziejów nie pozostał obojętny
na mury czyste i dziewicze
jak białoruska dziwka przy a2

pod koniec wieku
bryła zaorana bliznami powstań i gwałtów
szkli się w podzwanianiu toastów
po 22 czynne są tu tylko puby i szpitale

miasto poltergeist
ma czerwoną skórę
pachnie tysiącem lat historii
zamkniętym w pięćdziesięciu latach picia

Warszawa ma brązowe oczy, w nich
przeglądają się światła wszystkich innych stolic

----------------------------------------------------------------------------

LISTOPAD

kończą się liście i tabletki
wizyty i śnieg poumawiane

grają cicho mokre kable
zawieszone pomiędzy
"czemu milczysz?"
i "już jest noc"

szara łąka tętni szczekaniem psów
pusty glob rezonuje tekturowe domy

dzisiaj zaczyna się po 24
dzisiaj spotkajmy się jutro

---------------------------------------------------------------------------


umiera się komuś

użyć można przeciwko człowiekowi
tego, co kosmos samodzielnie spina
klamrą blizn gładkich suchą stopą
nocy na twardej ziemi ludzi

tego użyć można przeciwko człowiekowi
co klamrą blizn suchych twardo spina kosmos
nocy ludzką stopą przez dni przechodzi gładko
pasek nadziei przecinanie palców

wgłębienie w materacu półotwarty okrąg
interpunkcja zbędna obojeśmy puści
wgłębienie w materacu ostatnia kołyska
pierwsze znaczy drugie jesteśmy równi

15 XI 2013


----------------------------------

ave bursa, głęboki lipiec

księżyc zgasł już potulny i śpiący
mama ciało zasłoniła kocem
synek nie śpi, zmęczony dorosłym
nie będzie znikąd pomocy

niebo purpurą i bez ognia zakwita
szare obłoki ze spalin wyplata
nie ma już w mieście miejsca dla księżyca
który granatu i ciszy wymaga

było już sporo burzliwych nocy
srebrzą się miasta drżą rzeki goryczy
syna tęsknoty żar jeszcze się tlący
przygląda się matce, której nie dotyczy

--------------------------------------------------------------------------------



KRAJOBRAZ BITEWNY

czerwone wino, czerwone usta
czerwone maki spod Monte Cassino

biegnąca żyła, biegnąc
tak pusta, że wie,
że jej tam nie było

jarzącą się lśniący 
gorąco - pachnący
i biały i czysty
samochód

ptaki weselne 
krzyżmem niesione
już nucą ostatnią kolędę

------------------------------------------------


widzę moją matkę
co śpi i świeci
jak zielona latarnia
i srebrny surfer krąży
między nią a ciałem
które leży i świeci
jak zielona latarnia
bo jest ze wszystkim 
w świecie obeznane



----------------------------------------------------------

SZKIC SYTUACYJNY

jest godzina 1:37 GMT+1

chłopak siedzi na łóżku ustawionym przy ścianie
o którą oparty jest plecami

jest ciemno, bo afgańscy terroryści wysadzili księżyc
a ekolodzy sprzeciwiają się jego odbudowie

chłopak siedzi na łóżku ustawionym przy ścianie 
o którą oparty jest plecami i płacze,
bo kosmos już nigdy nie będzie taki,
jakim go widział generał Hermaszewski



-------------------------------------------------

REWOLUCJA BOLSZEWICKA W GB

Adam Słodowy, tak ten,
pokazuje jak szybko i łatwo
zawiązać ostatni w życiu
podwójny windsor

Książe Karol, pierwszy
w kolejce do tronu
zawiązuje krawat na szyi
najstarszego syna

Wielki Brat przygląda się wszystkiemu
z obłoków i mruga jednym okiem
do młodszego królewicza:
Ty będziesz następny

-----------------------------------------------------------

KIEDY WYJECHALI

O, zobacz: szklane transformatory.

Samochód jedzie drogą jeszcze trójwymiarową,
za chwilę
połknie go ciemność w kształcie lasu,
zupełnie jak na plakacie.

W tym samochodzie są dzieci,
one muszą być w wierszu - to tkliwe.

Śpią, wcześniej śpiewały,
zupełnie jak w amerykańskiej komedii.

Elektryczność pomiędzy jedną 
stacją przekaźnikową a drugą,
zupełnie jak prawdziwa,
szumiała wtedy
dokładnie tak, jak wszędzie.

---------------------------------------------------------


wiatr  zamroził żywicę w granatowe chmury
kolor nieba ma przewagę nad płynnym 
kolorytem tęczówek

schody porosły chłodem
ja porosłam tobą
miasto pokryło się deszczem

-----------------------------------------------------------------------------

skurcz gardła
karze mi trzymać oddech w krtani
który chce odlecieć
jak kanarek z dachu

miarą szaleństwa jest ilość
kontaktów w kalendarzu nie ściętych 
jeszcze brzytwą Ockhama

szczątkowych, zawodowych, udawanych
znaczeń zapisanych zerojedynkami
na matrycach pamięci źrenic

zobacz. ból nie istnieje.
widziałeś go?
rozmawiałeś z nim kiedyś?

o tym, jak długo można w to wierzyć
decyduje ilość
kroków potrzebnych do pokonania 
czteropasmowej ulicy 
i częstotliwość
oddechów w sekundzie w nocy

-------------------------------------------------------


przy biurku wykonuję czynności
niegodne poety
najczęściej poprawiam kołnierz,
który nigdy nie stoi jak należy, 
później przeczesuję palcami włosy
gest wychodzi naturalnie 
i jeszcze paproch spada na blat
dla lepszego efektu i aby zaznaczyć
że obracam się w proch właśnie
i proszę mi nie przeszkadzać

---------------------------------------------------------


tam jest pień stary
twardy - kolumną nieba się jawi
ono czyste
cień krótki
powietrze drży ciszą

chodź

mam jeszcze trochę światła
i mokry tytoń w bibułkach

chodź

co masz do stracenia
tu przecież nie ma nic więcej

-----------------------------------------------------------


nacisnę guzik i nic się nie stanie
nacisnę guzik i nie przestaniesz

widzisz to i nie grzmisz
powiedz lepiej z tej wysokości
w którą strunę mam uderzyć,
by dźwięk, który się wydobędzie
zagłuszył wszystkie inne, a w szczególności
to uporczywe stukanie, które prześladuje mnie
od czasu, kiedy powiedziałam, że cię nie ma

-----------------------------------------------------


źrenicami pocisków 
przecinaliśmy tarczę słoneczną

paznokciami wydrapywaliśmy 
oczy ślepych ulic

uwierzyłam, że z wiekiem stężejemy, 
że dobre dłonie zamienią
zdrewniałe mięśnie 
w stoły, krzesła lub podłogi

chciałam być szafą
dać schronienie populacji tekstylnych motyli

jestem ciałem i nie mogę schować nawet siebie

---------------------------------------------------


Z TAKICH MIEJSC SIĘ WYRASTA

porostu przedmieść doklejone
na ślinę do granic możliwości
zbudowane zostały tu dawno
i z poszanowaniem krajobrazu

mieszkańców nie ma, wyszli
wszyscy po bułki i los na loterię

musieli wygrać albo zamknęli piekarnię,
bo nikt tu jeszcze nie wrócił

bluszcz zarósł okna, psy zdziczały
a czerwone dachówki sprawiają
że osiedle wygląda niemalże 
jak Boeing 937 w trakcie międzylądowania
w lesie


--------------------------------------------------------


LATO: SCENA PIERWSZA

statystować opalaniu się człowieka
wyglądającego jak roztopione marchmallow

co to znaczyć kiedy spędzać dzień
obserwować wydzielać się witamina D?


-----------------------------------------------------------


spadł ostatni kasztan tej jesieni

wraz z nim 
 nasze powieki domknęły się

w tętniącej, zielonej otulinie
dojrzewa metropolia ciszy
która dopiero stanie się prawdziwa

kasztan pod poduszką 
zwiastuje dobrą pracę serca
a najlepsze kasztany
są na placu Pigalle