czołgi


dzień nie działa co
dziennie działa

po ciskają w poli gony
z(a)d/y/a/szenie

bezdomu w domu
a ta grubsza sierść bardziej miękka
to lepiej więc skąd teraz
krzyczy z bólu ranny kot

linieje blade niebo świt smuży
transmisja do praeteritum
ktoś znów przebiega
dzieje (się) tutaj choćbyś nie chciał
wtedy tak samo, co dzień działa
ło łołoś
wbiegł na ulicę w wiersz
bo przenikanie, a cokolwiek
to łoś i kot i grubsza sierść,
bo przecież nie cegły transmisja drut

zamiast tytułu powinien być obrazek

fragment jasnej skóry
bluzka - linia między
obiecane rzeczy mają jasne związki
szorstki tors żyłki rozlane w kształt rzeki

rzut oka skradany czerwony i trudny
przez wilgoć snów w aurze przeciętnie upalnej
rozgrzane czoło zmarszczone i słone
sukienka ziemia wchłania roztarte łodyżki
spocony tors lepki czoło światło wody

włosy pół pytania
czerwone i brudne
ten skrawek pleców
podłużnie drapane
kamyki pod skórą sól język i ślina

fragment jasnej skóry obiecuje dużo