kiedy umrę
i pochowacie mnie
na łące
zbudujcie nade mną
szałas
żebym miała gdzie
mieszkać
kiedy będziecie wracali
do miasta
niech się skrzy asfalt odbity
w białym słońcu
niech powrót wasz
będzie ostateczny
wtedy
przestanę powtarzać
wasze imiona
ciche włókno gruntu