**

ślady samolotów
nad błogosławioną łąką na skraju nieba
to poranne słońce czczące zmierzch hali odlotów
poza ciszą z ptasich gardeł nic więcej tu nie ma

rozpęknięta skóra na skroniach i stopach 
broczy krwią mgieł miękkich nie ustaję w biegu
o obitych łokciach śpiewa Kalijope
i wciaż ma tę nadzieję że dobiję brzegu




IRKUCCY DRWALE MIELI CIĘŻKI DZIEŃ 

drzewo wyrasta
opasane 
u podstawy cierniową koroną
leśnego poszycia

eu dajmonia

najwyższa ilość dóbr dostępna roślinie 
- smagać liśćmi podbicie stóp najwyższego z bogów


przyszłość najwyższego z drzew
zapowiada się co najmniej mgliście,
pomruk silników spalinowych pił tężeje jako szadź 
na najpierwszych pąkach

i kiedy runie już ono martwe  
żywo iskrzyć się będzie
w słońcu południa wczesnoporanny strach