jezus miał mnie w salonie
wirem błękitnego spojrzenia
poruszył niebo i ziemię
oraz moją sukienkę
przez fraktalne wzory
na dywanie
przenieśliśmy się na backstage
tam wiązał mi sandały
żebym nie musiała schylać się
jak Nike
i upajał
szmer em strumienia modlitwy
mocnej
jak spirytus sancti
kiedy zaszeleścił dzień
przestał udawać ciało
i przeszedł przez pokój
z wiatrem
tak samo papierowy
jak ludwik xvi
i moje doczepiane
pensjonarskie warkoczyki